Projektuję architekturę procesów i automatyzacje, które pozwalają firmom rosnąć bez chaosu operacyjnego. Bez zbędnych raportów. Bez gaszenia pożarów.
Umów rozmowę o procesachWiększość firm MŚP rośnie na intuicji właściciela. Do pewnego momentu to działa. Potem zaczyna się chaos – procesy nie nadążają za skalą, zespół czeka na każdą decyzję, a właściciel staje się wąskim gardłem własnego biznesu.
Projektuję architekturę biznesową – strukturę procesów, decyzyjności i automatyzacji – która pozwala firmie rosnąć bez stałego nadzoru prezesa i bez wypalania zespołu.
45-60 minut konkretu. Bez korpobełkotu. Opowiadasz o sytuacji swojej firmy. Szukamy miejsc, w których codzienna praca stawia opór i generuje błędy. Staramy się zidentyfikować potencjalne problemy. Widzisz schemat problemu, nie jego symptomy.
W trakcie tej rozmowy wspólnie oceniamy, czy moje metody odpowiadają Ci i czy ja mogę Ci pomóc.
Zero zobowiązań.
Współpracuję z zespołem, poznając jak pracują. Aby to co powstanie wspierało ich na co dzień. Projektuję architekturę procesów, decyzyjności. Tworzę proste narzędzia, usprawniające pracę – łatwe w obsłudze i intuicyjne.
Nie płacisz za tworzenie długich prezentacji. Rozmawiamy bezpośrednio o możliwych rozwiązaniach.
Łatwo jest narzucić z góry nowe narzędzia i rozwiązania. Nie zawsze jest jednak łatwo przekonać zespół do ich wdrożenia. Pośpiech we wdrażaniu wielu zmian na raz często prowadzi do paraliżu. Wprowadzam zmiany w tempie, które nie destabilizuje codziennej pracy zespołu. Automatyzacja tam, gdzie ręczna robota zabiera czas. Struktury tam, gdzie chaos.
Zero umów na lata i faktur za godziny. Trzy zasady, dzięki którym nie kupujesz kota w worku.
Diagnoza jest bezpłatna i niezobowiązująca. Po rozmowie dostajesz obraz problemu i konkretną wycenę – zanim wydasz pierwszą złotówkę. A jeśli w trakcie diagnozy zobaczę, że nie jestem w stanie Ci pomóc, powiem Ci to wprost.
Niska stawka bazowa pokrywa bieżącą pracę. Reszta mojego wynagrodzenia zależy od rezultatu: narzędzie działa, proces chodzi, zespół przestaje gasić pożary. Success fee proponuje tylko ten, kto zostawia coś, co działa.
Nie wiążesz się wielomiesięcznym kontraktem. Po każdym etapie możesz powiedzieć: to wystarczy.
Nie sprzedaję gotowych, szablonowych rozwiązań. Buduję proste, dostosowane do potrzeb zespołu narzędzia tam, gdzie ręczna robota zabiera godziny i generuje błędy.
Zaawansowane narzędzia automatyzacji analiz – od prostych makr po skrypty pracujące na wolumenach danych niemożliwych w Excelu.
Automatyzacja powtarzalnych decyzji operacyjnych – raporty generują się same, alerty pojawiają się zanim problem urośnie.
Stary proces działa, dopóki zespół sam nie uzna, że nowe rozwiązanie jest lepsze.
Automatyczne prognozowanie popytu oraz poziomu zapasu z uwzględnieniem lead-time, sezonowości, promocji i dostaw. Zastępuje ręczne zgadywanie w Excelu.
Zamiast jednoczesnego wdrożenia 500 nowych produktów w 3000 sklepów – proces rozbity w czasie na kilka fal per kategoria. Efekt: odkorkowanie logistyki, nowe planogramy wdrożone w 2 dni zamiast 7, komentarze ze sklepów „w końcu można to normalnie zrobić".
Skrypty integrujące rozproszone dane z ERP i arkuszy, zastępujące żmudne, powtarzalne działania w Excelu. Oszczędność 16h pracy ręcznej tygodniowo w 4-osobowym zespole.

Inżynier procesów i automatyzacji. Wolę jedną działającą tabelę od stu slajdów.
Trzy rzeczy, które stoją za tym, jak pracuję – i dlaczego nie potrafię inaczej.
Ponad 20 lat w operacjach – w zakupach i łańcuchu dostaw dużego retailu. Tam nie ma miejsca na teorie: proces albo działa, albo kładzie półkę. Dlatego nie zaczynam od prezentacji, tylko od rozmów z ludźmi, którzy tę robotę naprawdę robią, i od tego, co faktycznie dzieje się na najniższym szczeblu.
Nie potrafię zarządzać procesem, którego nie rozumiem od środka. Zanim cokolwiek zmienię, muszę wiedzieć, dlaczego działa tak, jak działa – i co się stanie, gdy to ruszę. Widzę detale i powiązania, których inni nie zauważają, i składam z nich obraz całości, zanim problem zdąży wybuchnąć.
Mam tak, że nie przechodzę obojętnie obok rzeczy, które działają „jakoś". Automatycznie wyłapuję wąskie gardła i luki – i nie odpuszczam, dopóki ich nie poukładam. Nie po to, żeby komuś udowodnić rację. Po to, żeby system w końcu działał, a ludzie przestali gasić pożary.
Darmowa rozmowa o procesach. Mini-analiza, która pokazuje architekturę problemu. Bez prezentacji handlowej – tylko konkret.
Umów rozmowę